Pressroom

Pressroom

Firma MiP Data Recovery posiada najnowocześniejsze laboratorium wyposażone m.in. w komory laminarne, które pozwalają na otworzenie nośnika w sterylnych warunkach, umożliwiających odzyskiwanie danych z uszkodzonego dysku twardego (HDD) bez ryzyka powiększenia strat.

zagrożona prywatność w internecie Zagrożona prywatność w Internecie klawiat e1491782951527

Zagrożona prywatność w Internecie

Zagrożona prywatność w Internecie – Kongres USA cofa zasady dotyczące prywatności w Intrenecie ustanowione przez Federalną Komisję Łączności

Pomyśl o tych wszystkich stronach internetowych, które odwiedzasz każdego dnia. Teraz wyobraź sobie, że np. Time Warner, AT&T i Verizon mogą wejść w posiadanie historii twojej przeglądarki i sprzedać ją temu, kto zaoferuje im największą cenę. To się spełni jeśli Kongres obstanie przy swoim zdaniu.

W tym tygodniu ustawodawcy głosowali za umożliwieniem dostawcom usług internetowych naruszania prywatności użytkowników w celu osiągnięcia korzyści pieniężnych. Nie tylko głosowali za uchyleniem przepisu, który ma za zadanie chronić prywatność internautów, lecz także usiłują uniemożliwić Federalnej Komisji Łączności wprowadzenia jakichkolwiek innych przepisów chroniących prywatność w Internecie.

To, że to wydarzenie nie generuje większego protestu pokazuje jak bardzo odstąpiliśmy od chęci kształtowania naszej technologicznej przyszłości w towarzystwie opartych na zysku korporacji, pozwalając im przy tym robić to za nas.

Istnieje mnóstwo powodów, dla który należy być w takich okolicznościach zaniepokojonym. Ponieważ dostawca usług internetowych kontroluje połączenie klienta z Internetem, jest w stanie monitorować całość jego aktywności w sieci. W przeciwieństwie do wyszukiwarki, portalu społecznościowego czy informacyjnego, internauta nie jest w stanie w przeciągu chwili zmienić dostawcy Internetu na inny. Swoją drogą konkurencja na rynku dostawców tych usług jest również znikoma. Jeśli ktoś ma możliwość wyboru między dwoma dostawcami oferującymi szybkie systemy połączeń, to może nazwać siebie szczęściarzem.

Co na tej nowej mocy totalnego szpiegowania internautów mogą zyskać firmy telekomunikacyjne? Na pewno mogą sprzedać twoje dane firmom marketingowym i innym potencjalnym chętnym na informacje o internaucie czyli np. wszechobecnym przestępcom, rządom obcych państw. Istnieją również inne przerażające następstwa tego typu inwigilacji.

Firmy telekomunikacyjne mogą plądrować ruch sieciowy użytkownika i umiejscawiać swoje własne reklamy. Mogą wdrożyć systemy odkodowujące by zapewnić sobie efektywniejszą inwigilację. Są również w stanie przekierowywać wyszukiwania w przeglądarce na inne strony. Mogą instalować programy szpiegujące na komputerach i telefonach. Powyższe przykłady nie są hipotezami gdyż były już w przeszłości praktykowane przez dostawców usług internetowych. Przykłady te są również powodami, dla których Federalna Komisja Łączności troszczyła się o prywatność internautów. Teraz, bez wiedzy czy zgody klienta, firmy telekomunikacyjne będą w stanie dopuścić się tych wszystkich praktyk. Oczywiście rządy państw na całym świecie będą miały te same możliwości. Wszystkie te dane będą zagrożone ukradnięciem zarówno przez przestępców jak i rządy obcych państw.

Firmy telekomunikacyjne używały jako argumentu tego, że inni dostawcy posiadają te przerażające możliwości. Także, co prawda nie używając słowa „przerażające”, firmy te stwierdziły, że im tęż się te prawa należą. Jest to rozsądny argument.

Inwigilacja jest już modelem biznesowym Internetu. Dosłownie setki firm w imię własnego zysku i wbrew interesowi internauty szpiegują jego internetową aktywność. Właściciel serwisu oferującego konta e-mail zna zawartość wiadomości, które internauta wysyła swojej rodzinie, przyjaciołom czy współpracownikom. Google zna nasze nadzieje, obawy i zainteresowania bo je właśnie wyszukujemy.

Dostawca usług telefonii komórkowej jest w stanie w każdej chwili określić lokalizację użytkownika: zna jego miejsce zamieszkania, pracy, wie, o której kładzie się spać i się budzi oraz, w erze smartfonów, z kim spędza czas i sypia.

To do czego te informacje służą firmom jest nie mniej przerażające. Facebook przeprowadzał eksperymenty dotyczące zmieniania zawartości listy wiadomości użytkownika (News Feed) do manipulacji jego nastrojem. Uber używa danych do identyfikacji przelotnych kochanków wśród swoich klientów. Nawet Sony posunęło się kiedyś do instalowania programów szpiegujących w komputerach swoich klientów w celu sprawdzenia czy kopiowali pliki muzyczne. Oprócz zysków finansowych są jeszcze inne powody, dla których firmy dopuszczają się szpiegowania. Uber rozważał już użycie danych w celu zastraszenia dziennikarza. Wyobraźmy sobie co dostawcy usług internetowych mogliby zrobić z danymi uzyskanymi w ten sposób przeciw politykom, mediom czy rywalom.

Oczywiście firmy telekomunikacyjne upominają się o kawałek inwigilacyjno-kapitalistycznego tortu. Pomimo coraz mniejszych dochodów, coraz popularniejszych rozszerzeń do blokowania reklam i coraz częstszego występowania procederów typu „click-fraud”, naruszanie prywatności (zwłaszcza niezauważalnie) jest wciąż intratnym interesem.

Należy sobie zadać pytanie: dlaczego pozwalamy tym interesownym korporacjom na tworzenie naszej technologicznej przyszłości w sposób, który jest opłacalny dla nich a dla nas krzywdzący.

Gdy rynek funkcjonuje dobrze, różne firmy konkurują ze sobą pod względem ceny i atrakcyjności produktu. Społeczeństwo nagradza lepszy produkt kupując go. Ten mechanizm nie funkcjonuje gdy nie ma konkurencji lub gdy jedna firma nie jest w stanie konkurować z inną z powodu braku możliwość dorównania jej w atrakcyjności produktu. Ten system zawodzi, gdy konsumenci nie mają alternatywy w postaci konkurencji. Sytuacja gdy to co robią firmy pozostaje tajemnicą jest również szkodliwa.

W odróżnieniu do dostawców takich jak Google czy Facebook, firmy telekomunikacyjne należą do infrastruktur, które wymagają ograniczeń i kontroli rządu. Fakt, że konsumenci w praktyce nie są w stanie dowiedzieć się w jakim zakresie są inwigilowani przez swoich dostawców usług internetowych w połączeniu z trudnością jaką jest zmiana usługodawcy, nasuwa wniosek, że decyzja o internetowym szpiegowaniu powinna należeć do klienta. To co oznacza ta nowa ustawa jest złe i szkodliwe.

Technologia dziś zmienia strukturę społeczeństwa szybciej nie kiedykolwiek w historii. Musimy stawić czoła wielkim pytaniom dotyczącym zarówno prywatności jak i wolności, uczciwości i swobody. Algorytmy dokonują decyzji dotyczących polityki, służby zdrowia.

Samochody bez kierowców będą decydowały o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Działania wojenne są coraz częściej prowadzone zdalnie i automatycznie. Cenzura się rozpowszechnia globalnie. Propaganda działa efektowniej niż kiedykolwiek. Są to problemy, których tak łatwo nie da się pozbyć, a Internet i komputeryzacja każdego aspektu naszego życia jeszcze wszystko pogorszy.

W obecnym klimacie politycznym niemożliwe wydaje się by Kongres ustanowił takie prawa w naszym interesie. W tym momencie regulatory rynku takie jak Federalna Komisja Handlu i Federalna Komisja Łączności są największą nadzieją na bezpieczeństwo naszej prywatności i bezpieczeństwa przed nieokiełznaną siłą korporacji. Decyzja Kongresu co do zmniejszenia roli  wspomnianych regulatorów stwarza nam wielkie ryzyko.

Jest już za późno by działać przeciw tej ustawie bo Trump ją z pewnością podpisze. Należy natomiast uważnie obserwować przyszłe ustawy ograniczające prywatność i bezpieczeństwo.

Ten artykuł ukazał się wcześniej w Guardianie.